O autorze
Radca prawny z Trójmiasta, założyciel Kancelarii Sukurs, architekt rozwiązań problemów prawnych.
Wykorzystując kilkuletnie doświadczenie w pracy jako asystent sędziego w Sądzie Okręgowym w Gdańsku, z pasją szuka odpowiedzi na zagwozdki prawne…
Mąż, pewnie niedługo tata, sportowiec amator...

Alimenty na małżonka w sprawie rozwodowej - cz. II

Kontynuując wątek alimentów na małżonka w sprawie rozwodowej z poprzedniego wpisu, dziś chciałbym opisać sytuację orzeczenia rozwodu z winy obu stron lub rozwodu bez orzekania o winie stron.

W takiej sytuacji, każdy z małżonków może żądać od drugiego małżonka alimentów na swoją rzecz.



Kodeks rodzinny i opiekuńczy prawo do żądania alimentów ubiera w następujące słowa:

Małżonek rozwiedziony, który nie został uznany za wyłącznie winnego rozkładu pożycia i który znajduje się w niedostatku, może żądać od drugiego małżonka rozwiedzionego dostarczania środków utrzymania w zakresie odpowiadającym usprawiedliwionym potrzebom uprawnionego oraz możliwościom zarobkowym i majątkowym zobowiązanego.”

Kodeksowy zapis wymaga kilku uwag.

Sąd zastanawiając się nad przyszłym zasądzeniem alimentów między małżonkami będzie zwracał uwagę na kilka warunków.

Przede wszystkim, przy rozwodzie bez winy lub z winy obu stron, najważniejszym argumentem jaki musi być spełniony, żeby w ogóle można było mówić o alimentach to stan niedostatku osoby, która żąda alimentów.

Stan niedostatku nie ma ustawowej definicji. Innymi słowy żaden przepis jednoznacznie nie mówi, co to znaczy być w stanie niedostatku.
Z pomocą przychodzi tutaj Sąd Najwyższy, który w jednym ze swoich wyroków wyjaśnił czym właściwie jest niedostatek. Według tego sądu: „w niedostatku znajduje się ten, kto nie może własnymi siłami zaspokoić swoich usprawiedliwionych potrzeb w całości lub w części; a usprawiedliwione potrzeby te takie, których zaspokojenie zapewni uprawnionemu normalne warunki bytowania, odpowiednie do jego stanu zdrowia i wieku”. (zob. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 7 września 2000 r., I CKN 872/00).

Po polsku oznacza to tyle, że jeżeli wykonując swój zawód, albo będąc na rencie czy emeryturze, nie możemy zapewnić sobie racjonalnych i koniecznych potrzeb to oznacza, że jesteśmy w niedostatku.

Jeśli udowodnimy w sądzie, w czasie procesu rozwodowego, że jesteśmy w stanie niedostatku wówczas możemy żądać alimentów w wysokości, jak to kodeks określa, w zakresie odpowiadającym usprawiedliwionym potrzebom uprawnionego oraz możliwościom zarobkowym i majątkowym zobowiązanego.

O usprawiedliwionych potrzebach i możliwościach zarobkowych pisałem już tutaj.

Tym razem powiem krótko, że usprawiedliwione potrzeby to racjonalne, faktyczne i rzeczywiste koszty utrzymania. Inaczej mówiąc nie możemy domagać się wyższych alimentów, niż kwoty jakie są potrzebne do codziennego funkcjonowania. Pamiętać też musimy, że alimenty zależeć będą od tego, w jakich kwotach były małżonek może płacić te alimenty. Może się zatem zdarzyć, że nie wszystkie potrzeby zostaną tymi alimentami zaspokojone.

Zachęcam do zadawania pytań i do dyskusji.

Ps. jestem też tu
Trwa ładowanie komentarzy...